Notatki emeryta

Sytuacje nadzwyczajne wymagają niezwyczajnych zachowań. Jest chyba zgoda wszystkich istotnych poza PiS-em ugrupowań, że celem nadrzędnym jest przywrócenie sensu polityce i powrót do Europy. Jeszcze przed pandemią była w środowiskach demokratycznych zgoda, że Polska zmierza ku katastrofie i jest jedynie kwestią czasu, kiedy ten prymitywny, populistyczny pseudo- nacjonalizm obnaży się wybuchem finansów publicznych najpierw, potem zaś rozmaitymi perturbacjami, które pokażą Polakom i Światu, że nasza - zdawało się w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych – wielka zmiana była w skali wielkiej historii jedynie drobną i niewiele znaczącą korektą. Mam wrażenie, że wiedzą to już wszyscy, poza Polakami.
Za nijakość i za niezrozumienie prostej rzeczy: coś i ktoś doprowadził do tego, że partia polskiego piekła PiS z przybudówkami, górą. Ktoś doprowadził do tak wielkiego braku wyobraźni tak wielkiej liczby wyborców. Ktoś przegrał tak bardzo, że żadna z kompromitacji ZJEDNOCZONEJ PRAWICY nie przeważyła szali. Historia PO i PiS w wielu, zdecydowanie w za wielu sprawach była wspólna.
Osiągnęliśmy sukces na miarę stuleci. Mamy się lepiej wedle kryteriów: bezpieczeństwo, pozycja, wpływy, dobrobyt, suwerenność, szacunek dla naszego państwa w Europie niż kiedykolwiek od połowy XVII wieku. Może w całej naszej historii nie było równie sprzyjających nam okoliczności zewnętrznych. Lata 1975-2015, wielki proces odzyskiwania wolności w każdym jej wymiarze, to lata prawdziwie dobrej zmiany. 1975-2015. „Wszyscy” zachowali się najlepiej jak mogli: opozycja, kościół, władza. No może mogliby czasem lepiej.